księga gości

dopisz się

archiwum
2011
kwiecień
2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec

odwiedzam
samotny wojownik
zaczes
coolek
zielona cytrynka
tancerka edwarda
myplague
białe nad czerwonym

www
Poker :]

książki
chmielewska
masterton
king

blog.pl

statystyka

powroty
Jestem.. wróciłam...

Czy mam coś do powiedzenia? 
Pewnie mam i to dużo.. ale trzeba to jeszcze przelać na papier.. a właściwie na klawiaturę? monitor?
na co przelewa się myśli w dobie elektronicznego niewolnictwa?

Czy ktoś pamieta?
Czy ktoś tu jeszcze jest?

Tagi: powrót, zapomniany blog
by pussycat-on-a-leash | 2011-04-09 17:57:13 | skomentuj! (2)
nie chce mi się
z kimś być.

Nie wiem o co chodzi, ale moje "nie chce mi się" osiągnęło apogeum.
Zostałam osaczona.. więc zrobiłam najprostszą możliwą rzecz - uciekłam :)

Tak po prostu i zwyczajnie wytworzyłam odpowiedni dystans, przestałam dzwonić czy smsować.
W dodatku Pan K. sam dostarczył mi pretekstu do zwiększenia kilku wymagań i lekkiego „pojechania”  po nim bazując na konkretnych oczekiwaniach.
Udało się.. dyplomatycznie, bez zbędnych och i achów porostu ucichło.
A ja? Jestem szczęśliwa. Dalej cieszę się niczym nieskrępowaną wolnością.
Mogę robić co chcę, z kim chcę i kiedy chcę. Mam już nawet zaplanowane dwa wypady z grupą znajomych w której jest Pan S. którego bardzo polubiłam. Ot tak (nie, że kolejny obiekt), jako znajomego przy którym mogę być sobą i czuje się komfortowo. Jak czegoś nie wiem to pytam i mi tłumaczy, nie oczekuje że będę wiedzieć lepiej.
Przynajmniej nie muszę się z tego tłumaczyć, dlaczego znowu Pan S. zajął mi cały wieczór na naszym spotkaniu, podczas kiedy powinnam rozmawiać z nim (K.).
Tak jest lepiej… może nadal będzie brakować mi seksu, ale przynajmniej nie robię czegoś na siłę, bo wszyscy mówią „pasuje do Ciebie”, „na takiego faceta zasługujesz”.

by pussycat-on-a-leash | 2009-11-04 00:09:39 | skomentuj! (5)
szczęście z nutką nostalgii
Długo nie zaglądałam.. jak zwykle nie miałam czasu.
Tym razem poza codzienna pracą zajeli mnie moi kochani znajomi, impreza goniła imprezę, jedno piwko ledwo się kończyło a drugie już się zaczynało :)
Jednym słowem szaleństwo.
W dodatku wszyscy poniżsi panowie zostali przezemnie bezblędnie olani. Czemu? Pojawił się ktoś zupełnie nowy, kto porwał mnie na parę spotkań i nawet nie wiem kiedy zagościł w moim życiu. Trochę nie umiem się odnaleźć w sytuacji, bo mam wrażenie, że moi znajomi polubili go nawet bardziej niż mnie :> Poprostu nagle wtopił się w moje życie, dzwoni, jest, opiekuje się mną... ale o nic nie pyta, nie wymaga. Sama nie wiem jak do tego podejść.. zaczęłam czerpać pełną piersią z bycia wolną, bajerowaną sztunią. Teraz wypadałoby się określić.. a ja jeszcze nie chce, to za wcześnie.
No ale Pan K. jest przystojny, zorganizowany, opiekuńczy.. czyż nie tego chciałam?

I nadal kołata mi się po głowie mój "Pan i Władca". Przytulam się do kogoś i przymykam oczy wyobrażając sobie, że to on.
To chore.. ile czasu można za kimś tęsknić? Jak można kochać tak mocno kogoś, kogo się zostawiło?


ps. teraz czas na odgrzebanie się w Waszych notkach :*

by pussycat-on-a-leash | 2009-10-17 19:06:38 | skomentuj! (4)
Branie
Pan przystojny ewidentnie robi podchody, żeby dyskretnie zwrócić na siebie moją uwagę :D
Nie powiem... ciało przyjęłoby takie ciasteczko bez oporu ;P

W ogóle to muszę się przyznać, że ostatnio mam branie ;>
Co prawda często spoza mojego targetu docelowego, ale branie to branie (zawsze cieszy tak samo bardzo)!
Nie wiem, czy to kwestia ukierunkowania się na sprawy damsko-męskie, może po prostu zaczęłam zwracać uwagę na coś, co miało miejsce od dawna? A może trzepotanie rzęsami i wypinanie ślicznego tyłeczka robi swoje :)
W trakcie jednego tygodnia:
(cholera muszę ich jakoś ponazywać na potrzeby spowiedzi publicznej).
 

Kolega X - wyznawał mi miłość cały wieczór (co prawda po alkoholu ale jednak... że mnie kocha, że jestem cudowna, och i ach i że on by tyle dał, żeby się do mnie przytulić <rotfl> )

Kolega Z - był nieco bardziej bezpośredni, chciał mnie pocałować.. udałam głupią i zrobiłam unik tak, że trafił w policzek. Poczym szybko się ewakuowałam w bezpieczne miejsce.

Pan przystojny (śniady brunet, ciemno brązowe-bursztynowe oczy): zbiegł za mną z papierami, zaczął parkować koło mnie w najdalszej części parkingu, podczas gdy cały jest wolny a jego dotychczasowe miejsce puste. Ja stoję na słońcu i nie ma racjonalnych powodów do "polowania" na mnie i wychodzenia przez kilka dni po pracy 0,01 sekundy po mnie. Uśmiecha się, wodzi wzrokiem, zagaduje łamaną polszczyzną :D

Mankament - cóż, postarał się nawet o mój numer telefonu, jest uroczy i świetnie o tym wie. W końcu z zawodu specjalista od PRu. Po herbacie w większym gronie zaproponował spotkanie i wspólny wyjazd na mazury (pod staranną i niewinną przykrywką robienia interesów). Wiem jedno.. jeśli ja z nim gdzieś pojadę, to po kieliszku wina wylądujemy w łóżku. Dlatego nie ma mowy o jakiś wyjazdach, nawet niewinnych i przykrywkowych hehe

Tagi: mężczyźni, branie
by pussycat-on-a-leash | 2009-09-23 16:33:57 | skomentuj! (3)
mankament

Jest cudowny.. sprawia że ciągle się śmieję, mówi cudowne subtelne komplementy i jest taki słodki. Rumienię się, nie mogę skupić myśli i bez przerwy tracę wątek rozmowy starając się nie myśleć o tym jak bardzo chciałabym żeby mnie pocałował.

Ma milion dwieście zalet… niestety ma też jedną wadę.. żonę.

I znowu nie miałam szczęścia…



by pussycat-on-a-leash | 2009-09-18 18:44:28 | skomentuj! (4)
przemyślenia
Mam w końcu trochę czasu.. nie za dużo, bo okres wakacyjny minął a co z a tym idzie wszystko wraca do standardowego tempa.
„Standardowe tempo” oznacza ni mniej ni więcej tylko brak czasu na prywatne życie.
Jednak udało mi się dokonać solidnych przemyśleń odnośnie mojej aktualnej sytuacji, pozycji, celów i chęci. Właściwie wszystko jest na dobrej drodze.
Spełniam się zawodowo – a to zawsze była dla mnie najważniejsza sprawa.
Niezależność finansowa, ambicje, stanowiska.. dojść jak najwyżej.
Powoli dochodzę do stadium, kiedy zaczynam myśleć o tej drugiej części życia.
O kimś, kto będzie obok na dobre i na złe.
Postanowiłam zabrać się za to na równi ze stawianymi sobie celami.
Wytyczyłam sobie kilka cech podstawowych, które będą dla mnie najważniejsze:
- otwartość, szczerość, optymistyczne podejście do życia
- partnerstwo a nie zaborczość
- odpowiedzialność, muszę wiedzieć, że mogę ufać i polegać na partnerze
- podobne oczekiwania co do przyszłości
- finanse na podobnym poziomie, aby uniknąć kłótni o to że „kobieta zarabia więcej” a z drugiej strony nie wpakować się w utrzymywanie „nieroba”.
Pewnie z upływem czasu będę to zmieniać i weryfikować.
Możliwe, że nie osiągnę zamierzonego efektu.. ale miłości nie da się podporządkować wszystkim widzimisie. Jednak pewne jest, że z niektórych rzeczy nie zrezygnuje tylko dlatego, że akurat nie trafił się nikt odpowiedni ;)

Tagi: miłość, przemyślenia, związek, oczekiwania, realizacja
by pussycat-on-a-leash | 2009-09-04 12:04:17 | skomentuj! (5)
po winie
Ludzie, którzy mówią że po winie nie ma kaca.. nie mają racji!
Umierałam dzisiaj! :P
Dla pocieszenia kupiłam sobie orchidee:



Tagi: wino, kac, orchidea
by pussycat-on-a-leash | 2009-08-30 19:46:29 | skomentuj! (3)